Uncategorized

June in Pyrenees – landscapes, marmots and red snow (Czerwiec w Pirenejach – krajobrazy, świstaki i czerwony śnieg)

DSC06597.

In the middle of June I visited a friend of mine in Barcelona. He is doing an internship and working on the mast years of oaks. Along with a group of three we left and went for a six-day hiking-trip in the Pyrenees. We started our expedition from the Maladeta Massif where the highest pick in the range – a great mass of granite – Aneto (3404m asl) is located.

DSC06298.

Climbing routes leading to the higher parts of the mountains start from Refugio de La Renclusa shelter. However, we did not sleep in the place but only had some wine and filled our thermos with hot water. Be careful when you start your trial from shelter – on the mountain slopes are number of markers which are confusing. During the trip we slept in our tents. What you should know is that one cannot camp in the Pyrenees. You can only pitch a tent for a night and take it down in the morning. What impressed us during a week trip in the Maladeta Massif is the lack of tourists and, consequently, no litter. Imagine being woken up and see marmots lounging on the rocks. Such an animal with a beautiful mountainous landscape in the background was what I saw when unzipping the tent after the first night.  And there are plenty of them since the Pyrenees are free from any natural predators which may control their population significantly.

DSC06338.

There are two famous glaciers in the area – Maladeta and Aneto. Unfortunately, during our trip both of them were covered with snow. It is worth noticing these are one of the last glaciers in the Pyrenees and probably, when of my age (28), my children will not be able to admire these natural monuments. Although we did not see the glaciers we had a chance to observe the blooming of red algae on the surface of the snow in the higher parts of the mountains – the so-called red snow. Remember it owes its colour to the pigment in the algae, and not to dirt. The pigment protects these organisms against high doses of solar radiation in the high mountains. I could also observe the aggregations of cryoconite granules on a number of snow patches. This natural phenomenon is really worth paying attention to – a granule which looks like a lump of sand is in fact a consortium of microorganisms. These granules constitute mainly cyanobacteria and algae but also fungi and heterotrophic bacteria. What a microcosm!

DSC06353.

From the Maladeta Massif we travelled to the Ordesa and Monte Perdido National Park. Even though the place was crowded with tourists we still enjoyed it. The main route leads to the Góriz Shelter where people usually hit the top of Monte Perdido from. The landscapes, the shelter’s surroundings and the route along a U-shaped valley represent typical book examples of the action of glaciers. Obviously, you will meet the ubiquitous marmots in the area. What you may also expect to see are huge vultures Gypaetus barbatus aureus and mountain goats (unfortunately, some sub-species are already extinct). Additionally, I had a chance to observe the Alpine chough and a number of butterflies and beetles which – especially in the summer – are impossible to miss in the Pyrenees :). You can also encounter numerous bats flying above your tent. Frankly speaking, although there are many more birds in the Pyrenees I remained blinded by the idea of collecting samples from the snow and conquering Monte Perdido. In June the peak is covered with snow which makes hikers need crampons and ice axes. I have reached the summit with a team of Irish travellers but on the route we met mostly Spanish climbers.

DSC06564

 

The mountain view from the top is miraculous. It is worth waking up at the crack of dawn to reach the summit with your face covered with sunscreen, trust me! Under Monte Perdido there is a small high mountain lake which is really appealing to a biologist. Regrettably, it was covered with ice with only its edges thawed. Finally, on the slope of the mountain one can find another glacier but at this time of the year it was covered with snow.

DSC06510.

While travelling through the Pyrenees it is worthwhile considering glaciers and glaciation the region was subject to. Due to that, it is now characterised by high endemism. Moreover, it is where we can admire the last glaciers in the Southern Europe, and a good place to reflect upon the changes on our planet.

I could write for hours! I encourage you to visit the Gallery when you can see some pictures from my trip.

I am perfectly aware people love Barcelona but the hot June weather along with thousands of tourists and vendors selling you everything from weed to castanets discouraged me from coming back to the city. Should you need some peace and quiet instead, visit the Pyrenees.

 

W połowie czerwca wybrałem się do serdecznego kolegi, który odbywa staż w Barcelonie dotyczący lat nasiennych dębów. Stamtąd czteroosobową grupą ruszyliśmy na 6 dni w Pireneje. Wyprawę rozpoczęliśmy od treckingu po Masywie Maladety. Tam właśnie znajduje się najwyższy szczyt Pirenejów – granitowy kloc czyli Aneto (3404m n.p.m.).

DSC06298.

Szlaki w wyższe góry wychodzą ze schroniska Refugio de La Renclusa, w którym jednak się nie zatrzymaliśmy, a zaopatrzyliśmy w winko i ciepłą wodę do termosu. Uważajcie kiedy wystartujecie ze schroniska w stronę Aneto – na szlaku jest mnóstwo znaczników z kamieni, które mogą Was zmylić i zboczycie ze szlaku (tak, zdarzyło nam się to). Wszystkie noce spędzaliśmy pod namiotami. Należy pamiętać, że w Pirenejach nie biwakuje się, a jedynie rozbija namioty na noc i zwija z samego rana. Co urzeka w Masywie Maladety to brak tłumów tym samym śmieci. Wyobraź sobie, że rano witają Cię świstaki, które leniwie wylegują się na skałach. To też zobaczyłem pierwszego dnia kiedy otworzyłem namiot – świstak na tle pięknych gór. Jest ich mnóstwo! Nie mają tam żadnego naturalnego wroga, który istotnie redukowałby ich populację.

DSC06338.

W Masywie Maladety znajdują się też dwa lodowce – Maladeta i Aneto, które podczas naszej wizyty były jeszcze przykryte śniegiem. Warto sobie uzmysłowić, że to jedne z ostatnich lodowców w Pirenejach i być może moje dzieci będąc w moim wieku (28 lat) już ich nie zobaczą. Nie widzieliśmy lodowców ale zobaczyliśmy za to mnóstwo czerwonego śniegu w wyższych partiach gór czyli obserwowaliśmy zakwity glonów. Pamiętajcie, że te czerwone plamy na śniegu to zimnolubne glony. Na wielu płatach zaobserwowałem także agregacje tzw. granulek kriokonitowych. Warto na nie zwrócić uwagę – jedna granulka przypominająca „paproch” to konsorcjum różnych organizmów – głównie sinic i glonów ale także grzybów i innych bakterii. Prawdziwy mikrokosmos!

DSC06353.

Z Masywu Maladety przenieśliśmy się do Parku Narodowego Ordesa i Monte Perdido. Tam spotkaliśmy się z tłumami jednak i tak było uroczo. Główny szlak prowadzi do schroniska Góriz, skąd ludzie głównie wybierają się na szczyt Monte Perdido. Krajobraz, okolica schroniska oraz U-kształtna dolina, przez którą prowadzi droga do refugio są podręcznikowym przykładem działalności lodowców.

DSC06483.

Oczywiście spotkacie tam wszędobylskie świstaki, a z tych pirenejskich ciekawostek zobaczycie orłosępy oraz kozice. Dodatkowo udało mi się zobaczyć wieszczki. Z pewnością ptaków było dużo więcej ale przyznam, że byłem zaślepiony myślą o zbieraniu próbek śniegu oraz na zdobyciu Monte Perdido. Oczywiście w całych Pirenejach o tej porze roku jest dużo motyli i chrząszczy, których nie da się nie zobaczyć:), a nocami nad namiotami latają nietoperze. Monte Perdido w czerwcu pokryte jest śniegiem, więc w grę wchodzi wspinaczka w rakach z czekanem. Wszedłem tam z ekipą irlandzkich podróżników, po drodze spotykaliśmy głównie Hiszpanów.

DSC06564

Pireneje z góry wyglądają jeszcze cudowniej, warto tam wchodzić z samego rana wysmarowanym dobrym kremem z filtrem. Pod Monte Perdido znajduje się jeziorko wysokogórskie. Myślę, że to gratka dla biologa, ale był na nim jeszcze lód, który stopniał tylko po brzegach. Ponadto na zboczu Monte Perdido także znajduje się niewielki lodowiec, niestety przykryty w czerwcu śniegiem.

DSC06510.

Warto myśleć o zlodowaceniu i lodowcach na wycieczce w Pirenejach. To miejsce charakteryzuje wysoki endemizm (dużo gatunków żyjących tylko tam) ze względu na liczne lodowce, które rozdzielały populacje i prowadziły do specjacji (powstawania nowych gatunków). Ponadto to właśnie tam możemy oglądać jedne z ostatnich lodowców na południu Europy, odpowiednie miejsce aby myśleć o zmianach na naszej planecie.

Można by pisać godzinami. Zapraszam do Gallery gdzie umieściłem więcej zdjęć z wyprawy.

Wiem, że ludzie kochają Barcelonę, ale czerwcowa pogoda razem z masą turystów i handlarzy wciskających od trawki do kastaniet, wpłynęły raczej na negatywny odbiór tego miasta. Dla szukających odpoczynku i spokoju polecam Pireneje.

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s